Słodki smak dzieciństwa.
Dzieciństwo.
Wychowałam się w rodzinie, w której pełnię zacną funkcję najstarszej siostry. Poza najstarszą istnieje jeszcze młodsza i najmłodsza. :-) Różnica w wieku pomiędzy mną, a najmłodszą sisterką to 10 lat. I powiem Wam, że pomimo tej różnicy mamy świetny kontakt. Nawet śmiem stwierdzić, że lepszy niż z 3 lata ode mnie młodszą. Tak czy inaczej mam dwie cudowne siostry. Każda jest inna i z wyglądu i z charakteru. Cieszę się, że moi rodzice zadbali o to, że nie zostałam jedynaczką i mam z kim dzielić się smutkami i radościami. Dzieciństwo miałam cudowne. Mieszkałam w małym mieście, w bloku. Większość czasu spędzałam na podwórku. Komputery już wtedy istniały :-D jednak jak już znalazł się w naszym domu, to służył głównie do pisania i przygotowywania prac szkolnych, a nie grania. Wtedy nawet w mojej głowie nie tlił się pomysł spędzania czasu na graniu na kompie. Wolałam kopać piłkę nożną z chłopakami na podwórku, zjeżdżać z góry za garażami na sankach, albo na worku foliowym wypchanym sianem lub słomą. Otworzyłam nawet swój klub "czterolistna koniczyna", do którego zapisało mi się kilka osób. Bawiliśmy się w podchody, graliśmy w planszówki i (wstyd się przyznać) walczyliśmy z dzieciakami z okolicy. Zawsze byłam typem chłopczycy, a że ważyłam więcej niż powinnam :-D chętnie stratowałam w bójkach. Nie miało dla mnie znaczenia czy był to chłopak czy dziewczyna, jeśli ktoś skrzywdzil, pobił bądź zwyzywał moich bliskich, bądź klubowiczów, to na uliczny ring wychodziłam ja.
Uwielbiałam spędzać czas na wsi. Mój dziadek jako leśniczy mieszkał w pięknej leśniczówce w samym lesie... Miał konia, świnie, krowy, kury itp itd. Do dziś pamiętam smak mleka prosto od krowy i tej pianki.... Pamiętam jak jeździłam wozem z dziadkiem do lasu, karmić zwierzynę. Wszelkie obrządki na gospodarce sprawiały mi tle frajdy. Zabieranie jajek, karmienie świń, zapach ziemniaków z parownika, zapach siana, po którym skakaliśmy, zbieranie grzybów w lesie czy ziemniaków na wykopkach... Oj tak. To moje... Moje życie i wspomnienia, najdroższe i przecudowne. Chciałabym aby moje dzieci miały okazję poczuć to wszystko z czego ja korzystałam, a nie komputer, konsola czy telefon był wyznacznikiem dzieciństwa. Jednego już odchowałam i jest pełnoletni. Liczę na to, że doceni to, że goniłam go często od komuptera i wyganiałam na podwórko,na rower czy boisko. Wychowanie młodszego dopiero przede mną. Tyle na ile pozwoli mi zdrowie będę strała się dać mu jak najwięcej z życia, pokazać jak żyć w zgodzie z naturą i samym sobą, stawiać przed nim wszystko co będzie wspierać jego rozwój. Chciałabym aby miał piękne dzieciństwo. To nie tak, że jestem przeciwnikiem tv, komputerów czy gier. Otóż nie. Sama z tego korzystam i nie wyobrażam sobie życia bez dostępu do internetu czy wiadomości serwowanych w tv. Tylko wszystko z umiarem i z głową. Teraz przede mną zadanie okazania najmłodszemu synkowi, wszystkich tych dobrodziejstw, które zbudowały moją osobowość i zapewniły najwspanialsze wspomnienia.
Komentarze
Prześlij komentarz